Życie w perspektywie powrotu Pana – „Ohyda spustoszenia” w Miejscu Świętym – część pierwsza

utworzone przez | sty 18, 2026 | Opcja Benedykta

Nie wiemy kiedy Pan powróci. Nie znamy i nie będziemy znać konkretnej daty Jego przyjścia. Ci którzy mówią inaczej, najdelikatniej mówiąc, wprowadzają nas w błąd. Nie oznacza to jednak, że Bóg nas pozostawił w zupełnej niewiedzy. Po pierwsze wiemy, że Chrystus na pewno powróci. Po drugie, wiemy, że Jego przyjście będzie widoczne. Nie będzie osoby, która pozostanie obojętna kiedy On przyjdzie. Po trzecie nasz Ojciec w niebie pouczył nas, że zanim Jego Syn powróci pojawią się pewne znaki wskazujące, że czas jest bliski.

Kluczowym tekstem są tu rozdziały 24 i 25 Ewangelii wg św. Mateusza, czyli tzw. Mowa Eschatologiczna Jezusa. Jej centrum jest ponowne przyjście (gr. parousia – jedynie św. Mateusz z ewangelistów używa tego terminu, choć słowo to często się pojawia w innych tekstach Nowego Testamentu) Syna Człowieczego.

Bibliści mają ogromny problem z Mową Eschatologiczną z dwóch powodów. Po pierwsze w ciągu ostatnich dwóch tysięcy lat nazbyt wielu ludzi twierdziło, że przyjście Jezusa miało nastąpić niebawem, często za ich życia. Były to fałszywe zapowiedzi. Rozbudzały one w ten sposób zwodnicze nadzieje, ale gdy Jezus nie przychodził skutki były dewastujące dla Kościoła. Może zatem lepiej w ogóle tego tematu nie poruszać. Bezpieczniej jest uznać, że w Mowie Eschatologicznej Mateusz (a także Marek) „pomieszał” proroctwa dotyczące zburzenia Jerozolimy z roku 70 po Chr. z proroctwami dotyczącymi czasów ostatecznych. Skoro nie jesteśmy w stanie określić, które proroctwa dotyczą zburzenia Jerozolimy, a które czasów ostatecznych, to lepiej w ogóle nimi się nie zajmować.

Ponadto pogląd o „pomieszaniu proroctw” wydaje się mieć mocne podstawy. Mateusz cytuje słowa Jezusa: „Gdy więc ujrzycie „ohydę spustoszenia”, o której mówi prorok Daniel, zalegającą miejsce święte – kto czyta, niech rozumie – wtedy ci, którzy będą w Judei, niech uciekają w góry! Kto będzie na dachu, niech nie schodzi, by zabrać rzeczy z domu. A kto będzie na polu, niech nie wraca, żeby wziąć swój płaszcz. Biada zaś brzemiennym i karmiącym w owe dni! A módlcie się, żeby ucieczka wasza nie wypadła w zimie albo w szabat. Będzie bowiem wówczas wielki ucisk, jakiego nie było od początku świata aż dotąd i nigdy nie będzie. Gdyby ów czas nie został skrócony, nikt by nie ocalał. Lecz z powodu wybranych ów czas zostanie skrócony” (Mt 24, 15-22).

Nie da się ukryć, że dla nas współczesnych wszystko tu „trąci myszką”: Judea, przestrzeganie szabatu, noszenie płaszczy, ucieczka w góry, rzeczy te zdają się wskazywać na czasy dawno minione. Na wypełnienie tego proroctwa w I wieku po Chr. wskazuje także paralelny fragment z Ewangelii wg św. Łukasza, który wyraźnie wiąże konieczność ucieczki z oblężeniem: „Gdy ujrzycie Jerozolimę otoczoną przez wojska, wiedzcie, że bliskie jest jej spustoszenie. Wtedy ci, którzy są w Judei, niech uciekają w góry” (Łk 21, 20–21). Późniejsza tradycja z IV wieku (Euzebiusz z Cezarei – Historia Kościelna, Epifaniusz z Salaminy) wspomina, że w oparciu o to proroctwo chrześcijanie pochodzenia żydowskiego, jeszcze przed oblężeniem Jerozolimy przez wojska Wespazjana, uciekli do miasta Pella w Dekapolu (dzisiejsza Jordania) i w ten sposób ocalili życie.

Tekst Łukasza niewątpliwie można powiązać ze zburzeniem Jerozolimy i Drugiej Świątyni przez wojska rzymskie w roku 70 po Chr. Więcej problemów mamy z tekstem markowym czy mateuszowym. Po pierwsze ani Mateusz, ani Marek nie wspominają o oblężeniu Jerozolimy. Najpierw piszą o posadowieniu „ohydy spustoszenia” w miejscu świętym, a dopiero potem o „wielkim ucisku”. Inaczej niż Łukasz, który pisze: „Gdy ujrzycie Jerozolimę otoczoną przez wojska”, ani Mateusz, ani Marek nie łączą faktu zburzenia Świątyni z posadowieniem „ohydy spustoszenia”. Piszą oni tylko: „Gdy więc ujrzycie „ohydę spustoszenia”, o której mówi prorok Daniel”.

Nie jest też wyjaśnieniem fakt, iż – jak twierdzą bibliści – Łukasz spisał ewangelię po roku 70 AD, a zatem znając losy Jerozolimy, gdyż ci sami bibliści twierdzą, że także Mateusz sporządził swoją wersję ewangelii po tej dacie. Tym samym bez problemu mógł odnieść się do faktu oblężenia Świątyni przez wojska najpierw Wespazjana, a potem Tytusa oraz „uporządkować” proroctwa, które jego zdaniem odnosiły się do I wieku po Chrystusie, a które czasów ostatecznych. Znając losy Jerozolimy po roku 70 AD Mateusz mógł wyraźnie wskazać, iż to zburzenie Świątyni było ową „ohydą spustoszenia”.

W cytowanym wyżej fragmencie Mt 24, 15-22 posadowienie „ohydy spustoszenia” poprzedzało chronologicznie „wielki ucisk”. Jeżeli zatem Mateusz pisał swoją wersję ewangelii po roku 70 AD mógł pisząc post factum dokonać kolejnego „uporządkowania” proroctw, a mianowicie zmienić ich kolejność następowania. Uznając, że zburzenie Świątyni było ową „ohydą spustoszenia”, mógł przenieść „wielki ucisk” na czas poprzedzający zburzenie, czego jak wiemy nie zrobił.

Dodajmy, że okres oblężenia Jerozolimy przez wojska rzymskie w latach 67-70 po Chr. mógł doskonale się wypisać w wizję „wielkiego ucisku”. Wiemy, że w tym czasie obrońcy, a nade wszystko ludność miasta byli w straszliwym położeniu. Historyk żydowski Józef Flawiusz w swoim monumentalnym dziele „Wojna Żydowska” opisał straszliwe sceny, które działy się w oblężonym mieście: ludzie z głodu umierali na ulicach i byli pozostawiani bez pochówku, starcom i chorym odbierano ostatnie resztki pożywienia, zaś domy były plądrowane przez zbrojne bandy w poszukiwaniu jedzenia; nawet okruchy chleba były powodem do brutalnych pobić. Jednak najbardziej wstrząsającym epizodem opisanym przez Flawiusza była historia Marii z wsi Betezuby. Pochodziła ona z Perei, a zatem nie była rdzenną mieszkanką Jerozolimy. Była jednym z tysięcy zbiegów, którzy znaleźli schronienie w oblężonym mieście. Kobieta, doprowadzona do ostateczności, zabiła i zjadła własne niemowlę. Gdy obrońcy miasta wtargnęli do jej domu, pokazała im, co zrobiła. Flawiusz pisze, że nawet powstańcy byli przerażeni tym widokiem [Księga szósta III, 377].

Opis głodu przedstawiony wyżej był zatem doskonałą okazją by potwierdzić, że proroctwo Jezusa o „wielkim ucisku” się spełniło. A jednak Mateusz nie skorzystał z tej szansy. Utrzymał markową sekwencję wydarzeń: najpierw w miejscu świętym została umieszczona „ohyda spustoszenia”, a dopiero później miał nastąpić „wielki ucisk”. To umieszczenie „ohydy spustoszenia” w „miejscu świętym” miało być znakiem i sygnałem dla uczniów Jezusa do ucieczki, a nie odwrotnie.

Mamy zatem wyraźną trudność w uznaniu, że fragment Mt 24, 15-22 faktycznie został wypełniony w znanej nam historycznej starożytności. Nawet jeżeli uznamy, że opisane wyżej oblężenie Jerozolimy z lat 67-70 AD było „wielkim uciskiem”, a zburzenie Drugiej Świątyni było ową „ohydą spustoszenia” to nie zgadza się nam kolejność wydarzeń. Po drugie te słowa Jezusa wyraźnie, co jak wierzę uda mi się wykazać w drugiej części mojego artykułu, odnoszą się nie do zburzenia Świątyni, ale do posadowienia w Świątyni „ohydy spustoszenia”.

Czy istnieje inne wyjaśnienie, które pozwala uniknąć tych trudności. W mojej ocenie tak. Nie wiem, czy będzie ono w pełni wyjaśniało wszystkie aspekty proroctwa i zapewne można je będzie poddać zasadnej krytyce, ale mimo to spróbuję się z nim zmierzyć, tym bardziej, że to zarówno Jezus, jak i Kościół, zachęcają nas abyśmy podjęli wysiłek jego zrozumienia. Jezus używa wręcz imperatywu: „kto czyta, niech rozumie”. Podobnie Kościół, skoro zachęca nas do czytania Pisma Świętego, równocześnie zachęca nas byśmy starali się zrozumieć słowa Jezusa, w tym słowa o „wielkim ucisku” [θλῖψις μεγάλη], „miejscu świętym” [τόπῳ ἁγίῳa] i „ohydzie spustoszenia” [βδέλυγμα τῆς ἐρημώσεως]; cdn.

Tadeusz Oniśko