Lewica liberalna może jest bezbożna, ale swoje świętości ma. Nikt nie będzie bezkarnie opluwał albo groził jej ikonom. Przekonała się o tym boleśnie Pani Iza, 67-letnia emerytka, która w dniu 13 stycznia 2025 r. w przypływie emocji na jednym z portali społecznościowych pozwoliła sobie użyć wobec Jurka Owsiaka zwrotu „Giń człeku”. Już następnego dnia w mieszkaniu emerytki pojawiła się policja na czele z ówczesnym pierwszym zastępcą komendanta miejskiego policji w Toruniu – nadkom. Arkadiuszem Góreckim. Kobiety nie było w mieszkaniu, a zatem niestrudzeni stróże prawa wrócili do niej jeszcze przed wschodem słońca następnego dnia. Pani Iza została zatrzymana i usłyszała prokuratorskie zarzuty tzw. groźby karalnej. Już 15 stycznia natomiast Prokuratura Okręgowa w Toruniu opisała sprawę w oficjalnym komunikacie na swojej stronie internetowej. W dniu 28 stycznia 2026 r. Sąd Okręgowy w Toruniu skazał emerytkę na sześć miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na rok. Pani Iza ma również zapłacić na rzecz Owsiaka tysiąc złotych oraz ma zakaz komunikowania się oraz zbliżania się do poszkodowanego.
Przypomnijmy treść przepisu na podstawie, którego została skazana Pani Iza: „kto grozi innej osobie popełnieniem przestępstwa na jej szkodę lub na szkodę osoby dla niej najbliższej, jeżeli groźba wzbudza w osobie, do której została skierowana lub której dotyczy, uzasadnioną obawę (podkr. moje), że będzie spełniona, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”. Uzasadniona obawa, że groźba będzie spełniona stanowi zatem tzw. ustawowe znamię przestępstwa. Innymi słowy bez ustalenia, że groźba wzbudza w ofierze uzasadnione podejrzenie, że zostanie spełniona nie ma mowy o zaistnieniu przestępstwa. Z drugiej strony nie może to być jakakolwiek obawa, ale musi to być ona uzasadniona. Jak stwierdził Sąd Najwyższy „nie wystarczy zatem to, że ofiara oświadczy, iż obawiała się spełnienia groźby; konieczne jest bowiem dokonanie oceny, czy jej przekonanie miało obiektywne podstawy w ustalonych okolicznościach”.
Skazując emerytkę, Sąd Okręgowy w Toruniu, uznał zatem, że jej post wywołał u Owsiaka uzasadnioną obawę, że będzie spełniona. Wprawdzie widok przestraszonej emerytki i pewnego siebie lidera WOŚP zdawał się przeczyć tej konstatacji, no ale pewnie sąd zobaczył to inaczej. Sąd wniknął do wnętrza tych osób i zobaczył groźną emerytkę i przestraszonego jej groźbami Owsiaka.
Przypomnijmy, że nawet jeżeli Jurek Owsiak poczuł się subiektywnie zagrożony ze strony Pani Izy, to dla jej skazania sąd musiał także uznać, że była ona w stanie tę groźbę spełnić. Zdaniem sądu Pani Iza była zdolna przyczaić się z pistoletem albo nożem za rogiem domu Jurka Owsiaka by odebrać mu życie. Nie mamy wglądu do akt sprawy, nie znamy opinii biegłych, a zatem nie wiemy na jakiej podstawie sąd dokonał takiej oceny.
Być może nie znam się na ludziach, być może widziałem Panią Izę zbyt krótko i niedokładnie (tylko za pośrednictwem mediów), ale z tego co widziałem i słyszałem, nie wydaje mi się aby była ona zdolna do spełnienia tej groteskowej groźby, a jestem przekonany, że nigdy tego nie chciała. Widziałem raczej starą, schorowaną emerytkę, która w chwili emocjonalnego wzburzenia wyraziła się niewłaściwie (żeby było jasne nie bronię tekstu Pani Izy; w mojej ocenie przesadziła ze słowną agresją; podobnie jak setki innych ludzi, którzy życzyli śmierci innym jak Donald Tusk, który sugerował Kaczyńskiemu by się powiesił na suchej gałęzi, czy Radek Sikorski, który wzywał „by dorżnąć watahę”, etc.). No, ale może pozory mylą i faktycznie Pani Iza jest osobą zdolną do zabójstwa świętości liberalnej lewicy.
Wydaje się, że problem leży gdzie indziej. Wszystko można wybaczyć, ale nie można puścić płazem zbrodni grożenia śmiercią – nawet w groteskowy sposób – zbawcy polskiej służby zdrowia (wprawdzie zbiórki z WOŚP na służbę zdrowia to mniej niż 1 procent jej budżetu, ale przecież wszyscy wiemy, że ten jeden procent to więcej niż sto innych, prawda?). Z drugiej strony mamy przed oczyma inny obraz, a mianowicie jednej z miesięcznic smoleńskich podczas których przemawia Jarosław Kaczyński, a obok niego stoi człowiek z napisem „Zabić Kaczyńskiego”. Wokoło kręci się mnóstwo policjantów. I co? I nic. Zero reakcji, zero problemu. Nie ma groźby karalnej. Wygląda na to, że wzywać do uśmiercenia Kaczyńskiego można, ale już nie Owsiaka. Są jednak świętości w tym kraju.
W całej tej sprawie zadziwia mnie jeszcze jedno: szybka reakcja policji na eksces emerytki. Policji, która nie jest w stanie miesiącami zlokalizować hejterów czy innych przestępców internetowych i masowo umarza postępowania (a wierzcie mi wiem co piszę), a tu… tu godna podziwu sprawność. Wraca wiara w policję, prawda?
Anothen
Jak podaje serwis Wirtualna Polska, nadkom. Arkadiusz Górecki trzy tygodnie po najściu emerytki został awansowany na komendanta miejskiego policji we Włocławku. Policja twierdzi, że pozostaje to bez związku z akcją przeciwko Pani Izie. Oczywiście wierzymy.
