W części pierwszej naszego artykułu zwróciliśmy uwagę na podobieństwa, ale i znaczące różnice pomiędzy relacjami św. Łukasza oraz św. Marka i Mateusza. W mojej ocenie obie są prawdziwe i obie zapowiadają wydarzenia, które zostały już wypełnione lub niechybnie się wydarzą.
Wróćmy do relacji Markowo-Mateuszowej. Mateusz pisze: „Gdy więc ujrzycie „ohydę spustoszenia”, o której mówi prorok Daniel, zalegającą miejsce święte – kto czyta, niech rozumie – wtedy ci, którzy będą w Judei, niech uciekają w góry! Kto będzie na dachu, niech nie schodzi, by zabrać rzeczy z domu. A kto będzie na polu, niech nie wraca, żeby wziąć swój płaszcz. Biada zaś brzemiennym i karmiącym w owe dni! A módlcie się, żeby ucieczka wasza nie wypadła w zimie albo w szabat. Będzie bowiem wówczas wielki ucisk, jakiego nie było od początku świata aż dotąd i nigdy nie będzie. Gdyby ów czas nie został skrócony, nikt by nie ocalał. Lecz z powodu wybranych ów czas zostanie skrócony” (Mt 24, 15-22).
Tekst, po pierwsze zapowiada „wielki ucisk, jakiego nie było od początku świata aż dotąd i nigdy nie będzie”. Po drugie wydaje się, że ucisk będzie związany nade wszystko z Jerozolimą i Judeą, a sposobem na jego uniknięcie będzie ucieczka w góry. Po trzecie znakiem i sygnałem do ucieczki będzie posadowienie w miejscu świętym „ohydy spustoszenia”, którą zapowiedział prorok Daniel. Uczniowie Chrystusa mają się modlić aby owa ucieczka nie wypadła zimą albo w szabat. W szczególnie trudnej sytuacji mają być matki brzemienne lub karmiące małe dzieci. Fragment ten kładzie nacisk na tempo, szybkość z jaką należy opuścić Miasto Święte.
Sekwencję zdarzeń ma zatem uruchomić posadowienie w miejscu świętym „ohydy spustoszenia”, którą zapowiedział prorok Daniel. Czym jest ta ohyda spustoszenia [gr. bdelygma tēs erēmōseōs]”? Zwrot ten jest tłumaczeniem hebrajskiego wyrażenia: „shiqqutzim meshomem” [hbr. מְשֹׁמֵ֔ם שִׁקּוּצִים֙]. W myśli hebrajskiej słowo „shiqquts” oznacza coś odrażającego, brudnego. Było on używane w Starym Testamencie, co do zasady, na określenie nicości bogów pogańskich. Słowo „meshom” oznacza „spustoszenie” lub „spustoszyć”. Użyty w Księdze Daniela 9, 27 zwrot wskazuje na osobę, rzecz lub wydarzenie zbezczeszczenia Świątyni w czego efekcie Bóg jest zmuszony ją opuścić nie mogąc przebywać w czymś co stało się nieczyste. Mogło to być postawienie bożka pogańskiego w Świątyni, ale równie dobrze mogła to być kradzież przedmiotów liturgicznych czy wejście poganina do Świątyni.
Tekst hebrajski nie przesądza o naturze zbezczeszczenia Świątyni. Nieco więcej światła daje nam Septuaginta. Wprawdzie greckie słowa: bdelygma tēs erēmōseōs znaczą dokładnie to samo co tekst hebrajski/aramejski: bdelygma jako coś odrażającego, ohydę, zaś słowo erēmōseōs jako spustoszenie lub zniszczenie, to mamy tu dodatkowe słowo, a mianowicie słowo „świątyni” [ἱερὸν]. W ujęciu Septuaginty fragment brzmi: „Na terenie świątyni [ἱερὸν] będzie ohyda spustoszenia gdy u końca czasów i ona ulegnie zniszczeniu”. W tekście masoreckim brak jest słowa „świątynia”; występuje wyłącznie słowo kanaph [hbr. כָּנָף], którego pierwszym znaczeniem jest „skrzydło”, ale może również znaczyć „róg”, czy „krawędź”, co pozwoliło żydowskim tłumaczom uznać, że „ohyda spustoszenia” będzie posadowiona na „na rogu ołtarza”. Tłumacze Sefaria oddali ten tekst następująco: „W rogu ołtarza znajdzie się przerażająca ohyda aż do czasu gdy i ona zostanie poddana zniszczeniu” [tak: Sefaria Dn 9, 27]. Ponieważ w Świątyni znajdowały się dwa ołtarze: całopalenia i kadzenia, ohyda mogła być umieszczona bądź na dziedzińcu gdzie spalano zwierzęta ofiarne, bądź w miejscu świętym gdzie znajdował się ołtarz kadzenia.
Być może wskazówką dla tłumaczy żydowskich był fragment z (dla nich niekanonicznej) Pierwszej Księgi Machabejskiej. W rozdziale pierwszym tej księgi czytamy: „dniu piętnastym miesiąca Kislew sto czterdziestego piątego roku na ołtarzu całopalenia wybudowano „ohydę spustoszenia” [βδέλυγμα ἐρημώσεως], a w okolicznych miastach judzkich pobudowano także ołtarze (1 Mch 1, 54). Nie ulega wątpliwości, że w tym przypadku ową ohydą nie była kradzież przedmiotów liturgicznych czy wejście poganina do Świątyni, lecz posadowienie na ołtarzu całopalenia jakiegoś pogańskiego bożka.
Co należy rozumieć przez zwrot: „w miejscu świętym” [ἐν τόπῳ ἁγίῳa]? Gdzie mieści się owe „miejsce święte”? Czy jest to miejsce geograficzne czy też może literacka przenośnia?
Zanim odpowiemy na to pytanie trzeba wskazać, że autorzy Nowego Testamentu znali Stary Testament z Septuaginty. Innymi słowy nie czytali z oryginału hebrajskiego, ale z jego greckiego tłumaczenia. W czasie gdy księgi Starego Przymierza były tłumaczone na grekę nie było jednej obowiązującej wersji Starego Testamentu, dlatego niektóre księgi Septuaginty są krótsze, inne dłuższe, a niektóre mają nieco inną treść (co jednak ważne: w najbardziej istotnych kwestiach brak jest jakichkolwiek kontrowersji). Nie zawsze zatem tekst masorecki biblii hebrajskiej, którym się posługujemy jest starszy albo lepszy. Powyższe rozważania prowadzą do dwóch wniosków: po pierwsze skoro znana nam Biblia powstała w środowisku hebrajskim to kultura hebrajska jest podłożem do prawidłowego odczytania tekstów biblijnych Starego Przymierza, a po drugie tam gdzie księgi Nowego Testamentu pisane po grecku odwołują się do pojęć ze Starego Testamentu, musimy w pierwszym rzędzie zobaczyć jak owe pojęcia przełożyli na grecki tłumacze Septuaginty.
Jakkolwiek Biblia Hebrajska, Septuaginta, czy pisma Nowego Testamentu często nie posługują się jednolitą terminologią przy określaniu Świątyni, jej części czy otoczenia, to zwrot „miejsce święte” ma tylko jedno znaczenie: chodzi o środkową część Świątyni (np. 1 Krl 6, 3), zwaną w Starym Testamencie po hebrajsku jako „hekal” [hbr. הֵיכַ֣ל], a w tłumaczeniu Septuaginty jako „hagion” [ἁγίων] – „święte” (np. 2 Krn 5, 9). Biblia hebrajska przy opisie Świątyni Salomona podaje, że gmach Świątyni składał się z trzech części: przedsionka [hbr. אוּלָם – ulam], środkowej „hekal” [hbr. הֵיכַ֣ל] oraz najświętszej części nazwanej „debir” [hbr. דְּבִיר]. Tę ostatnią tłumacze Septuaginty przełożyli jako hagia tōn hagíōn [ἅγια τῶν ἁγίων] – Święte Świętych (2 Krn 5, 7), a środkową jako „hagíōn” [ἁγίων], czyli Miejscem Świętym (np. 2 Krn 5, 9).
Podczas gdy proroctwo z Księgi Daniela, w szczególności w ujęciu Septuaginty, dopuszcza interpretację, że owa ohyda będzie miała miejsce na placu świątynnym w Jerozolimie (nie musiała być posadowiona; mogło to być na przykład zbezczeszczenie innego rodzaju wzgórza świątynnego), to słowa Jezusa w relacji św. Mateusza dookreślają, że po pierwsze ohyda będzie posadowiona [ἑστὼς – stojąca], a po drugie będzie stała nie gdzie indziej, ale bezpośrednio w Miejscu Świętym [ἑστὼς ἐν τόπῳ ἁγίῳa] Świątyni.
Dodać trzeba, że w Mowie Eschatologicznej Jezus wyraźnie rozróżnia zniszczenie Świątyni: „zaprawdę, powiadam wam, nie zostanie tu kamień na kamieniu, który by nie był zwalony” (Mt 24, 1), a posadowieniem „ohydy spustoszenia” w Miejscu Świętym: „gdy więc ujrzycie „ohydę spustoszenia” (Mt 24, 15). To fakt jej umieszczenia w Świątyni, a nie zniszczenia Świątyni miał być znakiem i sygnałem dla uczniów Chrystusa do ucieczki z Jerozolimy.
Podsumujmy zatem wyżej dokonane rozważania: w relacji Markowo-Mateuszowej „ohyda spustoszenia” będzie po pierwsze posadowiona, po drugie będzie stała w Miejscu Świętym Świątyni w Jerozolimie (nie w Rzymie czy w Konstantynopolu), po trzecie to posadowienie ohydy stanie się sygnałem dla chrześcijan do ucieczki z Jerozolimy, po czwarte ucieczka nie będzie odpowiedzią uczniów Chrystusa na wielki ucisk, ale sposobem na jego uniknięcie.
Mamy zatem poważny problem z Mową Eschatologiczną w ujęciu Markowo-Mateuszowym. W przeciwieństwie do relacji św. Łukasza, która jest spójna i historycznie potwierdzona, nic tu wydaje się nie pasować.
Postawmy zatem pytanie: czy Słowo Boże zawiodło? A może należy rozumieć je alegorycznie, a nie dosłownie? Przez lata było oczywiste dla wielu, że tak. Jak można je rozumieć inaczej skoro nie ma Świątyni, co więcej w Jerozolimie od VII w. po Chr. dominowali muzułmanie dla których nie do pomyślenia byłyby jakiekolwiek próby jej odbudowy. Do 1967 roku było to nie do pomyślenia. Dziś w ocenie wielu jest to nadal political fiction, ale już nie dla wszystkich.
Jak pisze Paweł Lisicki, po wojnie sześciodniowej z roku 1967 gdy współczesne państwo Izrael przejęło całą Jerozolimę wraz z wzgórzem świątynnym rozwinął się potężny ruch na rzecz odbudowy Trzeciej Świątyni. Przebiegał on w dwóch fazach. W latach 1967–1984 miał on charakter agresywny i radykalny. Jego przywódca Yehuda Etzion najpierw chciał nawet wysadzić w powietrze meczet Al-Aksa i siedział w więzieniu. Po roku 1984 ruch na rzecz Trzeciej Świątyni wyrzekł się gwałtu. Jako ruch pokojowy zyskał on poparcie żydowskich grup religijnych, wspieranych zarówno przez państwo, jak i przez organizacje społeczne, w szczególności z USA. W roku 2013 ruch przedstawił publicznie plan rewitalizacji Jerozolimy w taki sposób, by w centrum przebudowy znalazła się Trzecia Świątynia. Zgodnie z projektem urbanistycznym Etziona na Wzgórzu Świątynnym mają się znaleźć: Trzecia Świątynia, Dom Króla i Sąd Sanhedrynu, czyli rada 71 rabinów, którzy staną się najwyższym, religijnym, legislacyjnym ciałem Izraela. Wszystko zgodnie z przepisami Tory. Projekt Etziona zakłada nie tylko pozbycie się Palestyńczyków – ma to się stać dzięki odpowiedniemu systemowi zachęt finansowych – lecz także uczynienie z Trzeciej Świątyni „domu modlitwy dla wszystkich narodów”.
Potęgę ruchu na rzecz budowy Trzeciej Świątyni symbolizuje gigantyczna złota menora stojąca za szkłem na terenie Starego Miasta w Jerozolimie. Znajdujący się przy niej napis mówi, że „menora została odtworzona pierwszy raz od czasów zniszczenia Drugiej Świątyni zgodnie z badaniami przeprowadzonymi przez Instytut Świątyni”. Ta ostatnia organizacja została założona przez rabina Izraela Ariela w 1984 r. i jest jednym z najważniejszych podmiotów, szerzących nową, świątynną teologię. Członkowie instytutu zobowiązali się „robić wszystko, co w ich ograniczonej mocy, aby wznieść w naszych czasach budynek Świętego Przybytku”.
Jak konstatuje Paweł Lisicki: „wiek XXI – jak wszystko na to wskazuje – będzie wiekiem prób odbudowy fizycznej Świątyni w Jerozolimie i restytucji liturgii kapłańskiej. Jest tylko kwestią czasu, kiedy to się dokładnie stanie”.
Jeżeli zatem powstanie Trzecia Świątynia kontekst dla Mt 24, 15-22 zmieni się całkowicie. Proroctwo, które miało rzekomo być wypełnione w I wieku po Chrystusie, zacznie dotyczyć naszej przyszłości. To naszym zadaniem będzie wypatrywanie czy powstanie Trzecia Świątynia i czy w Miejscu Świętym zostanie posadowiona „ohyda spustoszenia”. Jeżeli tak, będzie to sygnał dla uczniów Jezusa do ucieczki z Jerozolimy i zapowiedź nadchodzącego „wielkiego ucisku”.
Tadeusz Oniśko
Pierwsza część tego artykułu „Życie w perspektywie powrotu Pana – „Ohyda spustoszenia” w Miejscu Świętym – część pierwsza” została opublikowana na stronie https://fundacjabenedictus.pl w dniu 18 stycznia 2026 r.
