Życie w perspektywie powrotu Pana – „Ohyda spustoszenia” w Miejscu Świętym – część druga

utworzone przez | mar 8, 2026 | Opcja Benedykta

W części pierwszej naszego artykułu zwróciliśmy uwagę na podobieństwa, ale i znaczące różnice pomiędzy relacjami św. Łukasza oraz św. Marka i Mateusza (dodajmy, że różnice, choć nie tak istotne, występują także pomiędzy relacjami św. Marka i Mateusza, np. Marek nie wspomina o proroku Danielu, a Mateuszowy „wielki ucisk” [gr. thlipsis megalē], jest u niego tylko „uciskiem” [gr. thlipsis]). Łukasz w ogóle nie używa słowa „thlipsis”, ale zwrotu „ciężki los” [gr. anankē megalē]. Słowo anankē oznaczało w starożytnej grece przymus, konieczność, nieuniknioność, podkreślenie, że coś musi się wydarzyć albo ktoś jest do czegoś zmuszony.

W mojej ocenie, obie relacje: św. Łukasza, jak i Markowo-Mateuszowa, zapowiadają wydarzenia, które w jednym przypadku zostały już wypełnione, a w drugim niechybnie się wydarzą w przyszłości.

Wróćmy do relacji Markowo-Mateuszowej. Mateusz pisze: „Gdy więc ujrzycie „ohydę spustoszenia”, o której mówi prorok Daniel, zalegającą miejsce święte – kto czyta, niech rozumie – wtedy ci, którzy będą w Judei, niech uciekają w góry! Kto będzie na dachu, niech nie schodzi, by zabrać rzeczy z domu. A kto będzie na polu, niech nie wraca, żeby wziąć swój płaszcz. Biada zaś brzemiennym i karmiącym w owe dni! A módlcie się, żeby ucieczka wasza nie wypadła w zimie albo w szabat. Będzie bowiem wówczas wielki ucisk, jakiego nie było od początku świata aż dotąd i nigdy nie będzie. Gdyby ów czas nie został skrócony, nikt by nie ocalał. Lecz z powodu wybranych ów czas zostanie skrócony” (Mt 24, 15-22).

Tekst ten, po pierwsze zapowiada „wielki ucisk” [thlipsis megalē]. Po drugie wydaje się, że ucisk nie musi być związany wyłącznie z Jerozolimą i Judeą co sugeruje zwrot: „wielki ucisk, jakiego nie było od początku świata aż dotąd i nigdy nie będzie” (symptomatyczne, że zwrot ten pojawia się u Mateusza i Marka; nie ma natomiast go u Łukasza, choć – jak uważają bibliści – korzystał on z relacji św. Marka). Po trzecie, dla chrześcijan przebywających na terenie dawnej Judei sposobem na jego uniknięcie będzie ucieczka w góry. Po czwarte znakiem i sygnałem do ucieczki będzie posadowienie w miejscu świętym „ohydy spustoszenia”, którą zapowiedział prorok Daniel. Uczniowie Chrystusa mają się modlić aby owa ucieczka nie wypadła zimą albo w szabat. W szczególnie trudnej sytuacji mają być matki brzemienne lub karmiące małe dzieci. Fragment ten kładzie nacisk na tempo, szybkość z jaką należy uciekać.

Sekwencję zdarzeń ma zatem uruchomić posadowienie w miejscu świętym „ohydy spustoszenia”, którą zapowiedział prorok Daniel. Czym jest ta ohyda spustoszenia [gr. bdelygma tēs erēmōseōs]”? Zwrot ten jest tłumaczeniem hebrajskiego wyrażenia: „shiqqutzim meshomem” [hbr. מְשֹׁמֵ֔ם שִׁקּוּצִים֙]. W myśli hebrajskiej słowo „shiqquts” oznaczało coś odrażającego, brudnego. Było on używane w Starym Testamencie, co do zasady, na określenie plugawości bogów pogańskich. Słowo „meshom” oznacza „spustoszenie” lub „spustoszyć”. Użyty w Księdze Daniela 9, 27 zwrot wskazuje zatem na osobę, rzecz lub wydarzenie zbezczeszczenia Świątyni w czego efekcie Bóg jest zmuszony ją opuścić nie mogąc przebywać w czymś co stało się nieczyste. Mogło to być postawienie bożka pogańskiego w Świątyni, ale równie dobrze mogła to być kradzież przedmiotów liturgicznych czy wejście poganina do Świątyni.

Tekst hebrajski nie przesądza o naturze zbezczeszczenia Świątyni. Nieco więcej światła daje nam Septuaginta. W przekładzie greckim tekst ten brzmi: „kaì epì tò hieròn bdélygma tōn erēmṓseōn”, co możemy przetłumaczyć jako „na terenie świątyni [gr. hieron] będzie ohyda spustoszenia”. Użycie słowa „świątynia” może prowadzić do nieporozumień, np. czytamy u ewangelistów, że Jezus nauczał w Świątyni (Łk 2, 46) albo że wyrzucił z niej przekupniów (Mt 21, 12). W rzeczywistości Jezus, który nie był kapłanem, nie mógł wejść do Świątyni, podobnie jak nie mogli wejść kupcy i handlarze, czy św. Paweł (Dz 21, 26). Zatem słowo „hieron” najlepiej należałoby przetłumaczyć nie tyle jako „świątynia”, ale jako „plac świątynny” lub „górę świątynną”. Samą świątynię Heroda, rozumianą jako budowlę, a nie cały obszar świątynny (Mt 27, 51, Łk 1, 21 czy J 2, 20) określa się w Nowym Testamencie greckim słowem „naos” [ναός]. Tym samym niewątpliwie Septuaginta dopuszcza interpretację, że profanacja mogła mieć miejsce na placu świątynnym, a nie w samej Świątyni.

W tekście masoreckim we fragmencie Dn 9, 27 brak jest słowa „świątynia”. Występuje tu wyłącznie słowo kanaph [hbr. כָּנָף], którego pierwszym znaczeniem jest „skrzydło”, ale może również oznaczać „róg”, czy „krawędź”. To ostatnie rozumienie pozwoliło żydowskim tłumaczom uznać, że „ohyda spustoszenia” będzie posadowiona na „na rogu ołtarza”. Tłumacze Sefaria oddali ten tekst następująco: „W rogu ołtarza znajdzie się przerażająca ohyda aż do czasu gdy i ona zostanie poddana zniszczeniu” [tak: Sefaria Dn 9, 27]. Ponieważ w Świątyni znajdowały się dwa ołtarze: całopalenia i kadzenia, ohyda mogła być umieszczona bądź na dziedzińcu gdzie spalano zwierzęta ofiarne, bądź w miejscu świętym gdzie znajdował się ołtarz kadzenia.

Być może wskazówką dla tłumaczy żydowskich był fragment z Pierwszej Księgi Machabejskiej (choć dla nich niekanonicznej). W rozdziale pierwszym tej księgi czytamy: „dniu piętnastym miesiąca Kislew sto czterdziestego piątego roku na ołtarzu całopalenia wybudowano „ohydę spustoszenia” [bdelygma erēmōseōs], a w okolicznych miastach judzkich pobudowano także ołtarze (1 Mch 1, 54). Nie ulega wątpliwości, że w tym przypadku ową ohydą nie była kradzież przedmiotów liturgicznych czy wejście poganina do Świątyni, lecz posadowienie na ołtarzu całopalenia jakiegoś pogańskiego bożka.

Ohyda miała być posadowiona w „w miejscu świętym” [en topō hagiōa]. Pojawia się kolejne pytanie: co należy rozumieć przez ten zwrot? Gdzie mieściło się owe „miejsce święte”? Czy było to miejsce geograficzne czy też może literacka przenośnia?

Zanim odpowiemy na to pytanie trzeba wskazać, że autorzy Nowego Testamentu znali Stary Testament z Septuaginty. Innymi słowy nie czytali z oryginału hebrajskiego, ale z jego greckiego tłumaczenia. W czasie gdy księgi Starego Przymierza były tłumaczone na grekę nie było jednej obowiązującej wersji Starego Testamentu, dlatego niektóre księgi Septuaginty są krótsze, inne dłuższe, a niektóre mają nieco inną treść (co jednak ważne: w najbardziej istotnych kwestiach brak jest jakichkolwiek kontrowersji). Nie zawsze zatem tekst masorecki biblii hebrajskiej, którym się posługujemy jest starszy albo lepszy. Powyższe rozważania prowadzą do dwóch wniosków: po pierwsze skoro znana nam Biblia powstała w środowisku hebrajskim to kultura hebrajska jest podłożem do prawidłowego odczytania tekstów biblijnych Starego Przymierza, a po drugie tam gdzie księgi Nowego Testamentu pisane po grecku odwołują się do pojęć ze Starego Testamentu, musimy w pierwszym rzędzie zobaczyć jak owe pojęcia przełożyli na grecki tłumacze Septuaginty.

Jakkolwiek Biblia Hebrajska, Septuaginta, czy pisma Nowego Testamentu często nie posługują się jednolitą terminologią przy określaniu Świątyni, jej części czy otoczenia, to zwrot „miejsce święte” ma tylko jedno znaczenie: chodzi o środkową część Świątyni (np. 1 Krl 6, 3), zwaną w Starym Testamencie po hebrajsku jako „hekal” [hbr. הֵיכַ֣ל], a w tłumaczeniu Septuaginty jako „hagion” [ἁγίων] – „święte” (np. 2 Krn 5, 9). Biblia hebrajska przy opisie Świątyni Salomona podaje, że gmach Świątyni składał się z trzech części: przedsionka [hbr. אוּלָם – ulam], środkowej „hekal” [hbr. הֵיכַ֣ל] oraz najświętszej części nazwanej „debir” [hbr. דְּבִיר]. Tę ostatnią tłumacze Septuaginty przełożyli jako hagia tōn hagíōn [ἅγια τῶν ἁγίων] – Święte Świętych (2 Krn 5, 7), a środkową jako „hagíōn” [ἁγίων], czyli Miejscem Świętym (np. 2 Krn 5, 9).

Podczas gdy proroctwo z Księgi Daniela, w szczególności w ujęciu Septuaginty, dopuszcza interpretację, że owa ohyda będzie miała miejsce na placu świątynnym w Jerozolimie (nie musiała być posadowiona; mogło to być na przykład zbezczeszczenie innego rodzaju wzgórza świątynnego), to słowa Jezusa w relacji św. Mateusza dookreślają, że po pierwsze ohyda będzie posadowiona [hestōs – stojąca], a po drugie będzie stała nie gdzie indziej, ale bezpośrednio w Miejscu Świętym [hestōs en topō hagiōa] Świątyni.

Dodać trzeba, że w Mowie Eschatologicznej Jezus wyraźnie rozróżnia zniszczenie Świątyni: „zaprawdę, powiadam wam, nie zostanie tu kamień na kamieniu, który by nie był zwalony” (Mt 24, 1), a jej zbezczeszczeniem poprzez posadowienie „ohydy spustoszenia” w Miejscu Świętym: „gdy więc ujrzycie „ohydę spustoszenia” (Mt 24, 15). To fakt umieszczenia ohydy w Świątyni, a nie zniszczenia Świątyni ma być znakiem i sygnałem dla uczniów Chrystusa do ucieczki z Jerozolimy.

Podsumujmy zatem wyżej dokonane rozważania: w relacji Markowo-Mateuszowej „ohyda spustoszenia” będzie po pierwsze: posadowiona, po drugie: będzie stała w Miejscu Świętym Świątyni w Jerozolimie (nie w Rzymie czy w Konstantynopolu), po trzecie: to posadowienie ohydy stanie się sygnałem dla chrześcijan do ucieczki z Jerozolimy, po czwarte: ucieczka nie będzie reakcją uczniów Chrystusa na wielki ucisk, ale sposobem na jego uniknięcie.

Mamy zatem poważny problem z Mową Eschatologiczną w ujęciu Markowo-Mateuszowym. W przeciwieństwie do relacji św. Łukasza, która jest spójna i historycznie potwierdzona, nic tu wydaje się nie pasować.

Postawmy zatem pytanie: czy Słowo Boże zawiodło? A może należy rozumieć je alegorycznie, a nie dosłownie? Przez lata było oczywiste dla wielu, że tak. Jak można je rozumieć inaczej skoro nie ma Świątyni, co więcej w Jerozolimie od VII w. po Chr. dominowali muzułmanie dla których nie do pomyślenia byłyby jakiekolwiek próby jej odbudowy. Do 1967 roku było to nie do pomyślenia. Dziś w ocenie wielu jest to nadal political fiction, ale już nie dla wszystkich.

Jak pisze Paweł Lisicki (Miejsce, z którego Chrystus wygnał kupców; Czy w XXI w. w Izraelu powstanie Trzecia Świątynia Jerozolimska, artykuł opublikowany w 51/2025 wydaniu tygodnika Do Rzeczy), po wojnie sześciodniowej z roku 1967 gdy współczesne państwo Izrael przejęło całą Jerozolimę wraz z wzgórzem świątynnym rozwinął się potężny ruch na rzecz odbudowy Trzeciej Świątyni. Przebiegał on w dwóch fazach. W latach 1967–1984 miał on charakter agresywny i radykalny. Jego przywódca Yehuda Etzion najpierw chciał nawet wysadzić w powietrze meczet Al-Aksa i siedział w więzieniu. Po roku 1984 ruch na rzecz Trzeciej Świątyni wyrzekł się gwałtu. Jako ruch pokojowy zyskał on poparcie żydowskich grup religijnych, wspieranych zarówno przez państwo, jak i przez organizacje społeczne, w szczególności z USA. W roku 2013 ruch przedstawił publicznie plan rewitalizacji Jerozolimy w taki sposób, by w centrum przebudowy znalazła się Trzecia Świątynia. Zgodnie z projektem urbanistycznym Etziona na Wzgórzu Świątynnym mają się znaleźć: Trzecia Świątynia, Dom Króla i Sąd Sanhedrynu, czyli rada 71 rabinów, którzy staną się najwyższym, religijnym, legislacyjnym ciałem Izraela. Wszystko zgodnie z przepisami Tory. Projekt Etziona zakłada nie tylko pozbycie się Palestyńczyków – ma to się stać dzięki odpowiedniemu systemowi zachęt finansowych – lecz także uczynienie z Trzeciej Świątyni „domu modlitwy dla wszystkich narodów”.

Potęgę ruchu na rzecz budowy Trzeciej Świątyni symbolizuje gigantyczna złota menora stojąca za szkłem na terenie Starego Miasta w Jerozolimie. Znajdujący się przy niej napis mówi, że „menora została odtworzona pierwszy raz od czasów zniszczenia Drugiej Świątyni zgodnie z badaniami przeprowadzonymi przez Instytut Świątyni”. Ta ostatnia organizacja została założona przez rabina Izraela Ariela w 1984 r. i jest jednym z najważniejszych podmiotów, szerzących nową, świątynną teologię. Członkowie instytutu zobowiązali się „robić wszystko, co w ich ograniczonej mocy, aby wznieść w naszych czasach budynek Świętego Przybytku”.

Jak konstatuje Paweł Lisicki: „wiek XXI – jak wszystko na to wskazuje – będzie wiekiem prób odbudowy fizycznej Świątyni w Jerozolimie i restytucji liturgii kapłańskiej. Jest tylko kwestią czasu, kiedy to się dokładnie stanie”.

Jeżeli zatem powstanie Trzecia Świątynia kontekst dla Mt 24, 15-22 zmieni się całkowicie. Proroctwo, które miało rzekomo być wypełnione w I wieku po Chrystusie, zacznie dotyczyć naszej przyszłości. A wtedy to naszym zadaniem będzie wypatrywanie czy w Miejscu Świętym tejże Świątyni zostanie posadowiona „ohyda spustoszenia”. Jeżeli tak, będzie to sygnał dla uczniów Jezusa do ucieczki w góry (miejsca ochronne) i zapowiedź nadchodzącego „wielkiego ucisku”.

Tadeusz Oniśko

Pierwsza część tego artykułu „Życie w perspektywie powrotu Pana – „Ohyda spustoszenia” w Miejscu Świętym – część pierwsza” została opublikowana na stronie https://fundacjabenedictus.pl w dniu 18 stycznia 2026 r.