Okazuje się, że rzeczy oczywiste, wcale takim nie są, a każdy absurd można obronić, byleby tylko interes kasty rządzącej był zabezpieczony. Od ośmiu lat Platforma Obywatelska oraz jej akolici powtarzali wszem i wobec, że Trybunału Konstytucyjnego nie ma, że jest bezprawny. Nagle – gdy pojawiła się szansa aby nominaci obecnej koalicji stanowili większość w tej instytucji, Trybunał – jakby za sprawą czarodziejskiej różdżki Leszczyny – cudownie ożył. Znów stał się legalny i praworządny.
To nie koniec cudów. Gdy Prezydent RP odebrał ślubowanie od dwóch wybranych kandydatów na sędziów, niejako wstrzymując procedurę odbioru ślubowania od czterech pozostałych nominatów sejmowych, powstał prorok zwany Safjanem, który ogłosił, że odtąd ślubowanie sędziów może odbyć się wszędzie: w lesie przed dębem, w parku przy fontannie czy w ogrodzie proroka. Co z tego, że Konstytucja RP wyraźnie mówi, że ślubowanie składa się wobec Prezydenta RP, a zatem w jego obecności. Zdaniem Safjana i jemu podobnych słowo „wobec” od dziś oznacza: „nie-wobec”, innymi słowy „wszędzie”. Prezydent może uczestniczyć w tej uroczystości ślubowania, ale nie musi. Ślubowanie i tak jest ważne i skuteczne.
Skoro żaden z leśników, dyrektorów parku, a nawet sam właściciel ogrodu nie chciał zorganizować tegoż ślubowania, misji tej podjął się marszałek Czarzasty. Ślubowanie odbyło się zatem w dniu 9 kwietnia 2026 r. w gmachu sejmu. Prezydenta tam nie było, ale jak stwierdzili niektórzy nominaci – „oni czuli jego obecność”, zaś marszałek uznał procedurę ślubowania za „zakończoną”.
Cała operacja byłaby tylko śmieszna, gdyby nie fakt, iż w uroczystości ślubowania obok nominatów, brali udział byli prezesi Trybunału Konstytucyjnego: Marek Safjan, Jerzy Stępień, Bohdan Zdziennicki oraz Andrzej Zoll, a także prezesi Krajowej Rady Notarialnej – Aleksander Szymański, Krajowej Rady Komorników – Adam Derda oraz Krajowej Rady Radców Prawnych – Włodzimierz Chróścik (sic!) Wydawałoby się elita narodu… Z oświadczenia Marszałka nie wynika, że w imprezce brał udział Prezes Naczelnej Rady Adwokackiej. Być może uznał, że trzeba zachować jednak resztki powagi.
Pomyśleć, że ci sami ludzie jeszcze dziesięć miesięcy temu, gromko i zgodnie twierdzili, że ówczesny Marszałek Sejmu Szymon Hołownia mógł odmówić odbioru przysięgi nowo wybranemu Prezydentowi Karolowi Nawrockiemu wobec Zgromadzenia Narodowego, co miało zablokować objęcie przez niego urzędu. Wtedy „wobec” oznaczało „w obecności” Zgromadzenia Narodowego. Dziś słowo „wobec” oznacza „wszędzie”. A jeżeli tak, to przecież elekt Nawrocki mógł, bez całego tego szumu medialnego i bełkotu prawniczego, złożyć przysięgę – zamiast przed Zgromadzeniem Narodowym – na przykład w domu Jarosława Kaczyńskiego podczas uroczystej kolacji przy świecach czy w knajpie Sławomira Mentzena przy kuflu piwa. Wezwany notariusz mógł to oświadczenie odebrać, zaprotokołować i przesłać członkom Zgromadzenia Narodowego listami poleconymi, a jak nie odbiorą przesyłki pocztowej, zakomunikować jego treść np. przez megafon przed ich domem. W odwodzie są jeszcze gołębie pocztowe…
Czy istnieją granice absurdu? Chyba nie, skoro nawet śmieszność nie odstręczyła naszych „elit” od udziału w tej grotesce.
Anothen
