„Nie mogę oddychać”

utworzone przez | cze 26, 2026 | Komentarze niepoprawne politycznie

Wszyscy wiedzieliśmy w necie nagranie z ostatnich chwil życia Henry’ego Nowaka. Chłopak był 18-letnim Brytyjczykiem polskiego pochodzenia, studentem pierwszego roku rachunkowości na Uniwersytecie Southampton. Należał do dwóch drużyn piłkarskich. W dniu 3 grudnia 2025 roku wracał z imprezy integracyjnej jednej z nich, świętując zakończenie pierwszego semestru. Po drodze Henry nagrywał krótkie filmy na Snapchacie, które wysyłał znajomym. Na jednym z nagrań zarejestrowano początek interakcji z Vickrum Digwą – wyznawcą sikhizmu. Słychać, jak Nowak mówi: – Jesteś złym człowiekiem”, a sam Digwa potwierdza mówiąc: – Jestem złym człowiekiem. Nagranie urywa się w momencie, gdy – jak zostało ustalone w śledztwie – Digwa podszedł bliżej do Henry’ego wyciągnął ceremonialny sikhijski nóż i zadał mu łącznie pięć ran kłutych, w tym śmiertelną ranę klatki piersiowej. Gdy przybyła policja Henry leżał ranny na chodniku. Na nagraniu z kamery nasobnej słychać, jak kilka razy powtarza, że nie może oddychać. Powiedział także: – Zostałem dźgnięty nożem, na co policjant z kamerą odpowiedział: – Nie sądzę, żebyś był, kolego. Henry stracił przytomność, zanim wezwano karetkę, a o godzinie 00:37 już nie żył.

Wiemy, że gdy przybyli policjanci Digwa oskarżył Henry’ego Nowaka o rasizm. Oskarżał 18-latka, że ten zdjął mu turban i złapał go za włosy. Policjant na nagraniu pyta Digwę, czy jest ranny, na co on odpowiada: – Tak, tak, mam spuchnięte oko, a tu małego siniaka.

W sprawie tej jest wiele ważnych wątków. Nie sposób zająć się wszystkimi. My skupimy się na jednym: Dlaczego policjanci tak troskliwie potraktowali zabójcę, a całkowicie zignorowali słowa ofiary. Wyjaśnienie tkwi w „magicznych słowach” których użył brat mordercy Vickruma Digwy dzwoniąc na telefon alarmowy: – Zostaliśmy właśnie zaatakowani przez kogoś na tle rasowym. Te słowa zapaliły w głowach funkcjonariuszy czerwoną lampkę. Jechali do groźnego, białego przestępcy, który popełnił czyn gorszy od morderstwa – był rasistą. Słowom rasisty się nie wierzy, gdy skarży się, że został dźgnięty nożem – nie bada się go, ani się nie wzywa karetki pogotowia.

Powstaje drugie pytanie: – Dlaczego policjanci zachowali się w tak nieludzki sposób. Czy byli tak źli? A może byli źle wyszkoleni. Nie, to nie są te przypadki. Okazuje się, że interweniujący policjanci byli nadzwyczaj dobrze wyszkoleni, choć nie w tym czego normalnie oczekiwalibyśmy od policji. Dziś wiemy, że już od kilkunastu lat policja w Wielkiej Brytanii jest indoktrynowana ideologią „antyrasizmu”. W marcu 2025 roku brytyjska Narodowa Rada Szefów Policji (NPCC) opublikowała dokument pod tytułem „Police Anti-Racism Commitment”. W dużym uproszczeniu dokument mówi, że brytyjska policja nie powinna ograniczać się do formalnego zakazu dyskryminacji, lecz ma aktywnie identyfikować i redukować nierówności rasowe. Dokument w istocie zrywa z zasadą równości wobec prawa, każąc łagodniej traktować grupy etniczne uznawane za prześladowane (racial disparities in outcomes).

W ten sposób dominująca dotychczas grupa etniczna, jaką byli biali Brytyjczycy, nagle stała się grupą podludzi, których prawo chroni, ale już nieco mniej niż pozostałe grupy etniczne. Symptomatyczne, że gdy ludzie wyszli protestować na ulice Southampton na ich transparentach znalazło się hasło „Nie mogę oddychać”. Cywilizacja europejska się dusi. Ile czasu jej zostało?

Anothen