Życie w perspektywie powrotu Pana – Bliższe i dalsze znaki paruzji

utworzone przez | wrz 5, 2026 | Opcja Benedykta

Wiemy, że ani wczesny Kościół, ani żaden późniejszy nie zobaczył „ohydy spustoszenia” w Świątyni Pańskiej w Jerozolimie. Okno możliwości zamknęło się w roku 70 gdy przyszły cesarz rzymski Tytus zdobył Jerozolimę przy okazji niszcząc całkowicie Drugą Świątynię. Słowa Jezusa „zaprawdę, powiadam wam, nie zostanie tu kamień na kamieniu, który by nie był zwalony” (Mt 24, 1) spełniły się zatem co do joty. To postawiło nas wobec opcji: albo proroctwo Jezusa należy rozumieć symbolicznie albo… Jego słowa wypełnią się gdy zostanie wzniesiona Trzecia Świątynia. Tego nie wiemy. Wiemy natomiast, że odbudowa Świątyni nie była możliwa przez blisko 2 tysiące lat (w tym czasie – z oczywistych powodów – ani Rzymianie, ani Arabowie nie byli zainteresowani jej reaktywacją). Dziś może nadal jest tylko hipotezą, ale już hipotezą bardzo prawdopodobną w sytuacji gdy w Izraelu istnieją potężne siły zmierzające „aby wznieść w naszych czasach budynek Świętego Przybytku”.

W mateuszowym przekazie na pytanie uczniów „jaki będzie znak Twego przyjścia i końca świata?” (Mt 24, 3), Jezus im „odpowiedział: «Strzeżcie się, żeby was kto nie zwiódł. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: Ja jestem Mesjaszem. I wielu w błąd wprowadzą. Będziecie słyszeć o wojnach i o pogłoskach wojennych; uważajcie, nie trwóżcie się tym. To musi się stać, ale to jeszcze nie koniec! Powstanie bowiem naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Będzie głód i zaraza, a miejscami trzęsienia ziemi” (Mt 24, 4-7).

Te znaki: fałszywi mesjasze oraz głód, zarazy, niepokoje wojenne – jak mówi Jezus – będą tylko początkiem „boleści”. W oryginale mamy tu greckie słowo „ódinón”, które może oznaczać zarówno bóle przedśmiertne albo porodowe. Zatem coś ma umrzeć albo coś ma się urodzić, a bóle są tego zwiastunem.

Po nich nastąpią kolejne znaki końca czasów. Jezus zapowiada powszechne prześladowania – „wtedy wydadzą was na udrękę i będą was zabijać, i będziecie w nienawiści u wszystkich narodów, z powodu mego imienia” (v. 9 – znak pierwszy). Na skutek prześladowań „wielu zachwieje się w wierze; będą się wzajemnie wydawać i jedni drugich nienawidzić” (v. 10 – znak drugi). Zapanuje powszechna nienawiść wobec uczniów Jezusa. Chrześcijanie będą nienawidzeni i prześladowani przez wzgląd na Imię Jezusa. Trzecim znakiem tej fazy będzie powstanie wielu fałszywych nauczycieli na łonie Kościoła, którzy wielu wprowadzą w błąd (v. 11). Wzmoże się nieprawość – ludzie odrzucą Boże Prawo. Uznają, że wiąże ich wyłącznie bezbożne prawo stanowione przez ludzi (v. 12 – znak czwarty). Ostatnim, piątym znakiem będzie pomnożenie egoizmu – „ponieważ wzmoże się nieprawość, oziębnie miłość wielu” (v. 12).

W czasach ostatnich ludzie będą myśleć nade wszystko o sobie, a dzieci będą nieposłuszne swoim rodzicom: „A wiedz o tym, że w dniach ostatnich nastaną chwile trudne. Ludzie bowiem będą samolubni, chciwi, wyniośli, pyszni, bluźniący, nieposłuszni rodzicom, niewdzięczni, niegodziwi, bez serca, bezlitośni, miotający oszczerstwa, niepohamowani, bez uczuć ludzkich, nieprzychylni, zdrajcy, zuchwali, nadęci, miłujący bardziej rozkosz niż Boga. Będą okazywać pozór pobożności, ale wyrzekną się jej mocy” – 2 Tm 3, 1-5.

Św. Paweł mówi o konsekwencjach odrzucenia Boga i Jego prawa: „Ponieważ, choć Boga poznali, nie oddali Mu czci jako Bogu ani Mu nie dziękowali, lecz znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało bezrozumne ich serce. Podając się za mądrych stali się głupimi (…) Dlatego to wydał ich Bóg na pastwę bezecnych namiętności: mianowicie kobiety ich przemieniły pożycie zgodne z naturą na przeciwne naturze. Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie. A ponieważ nie uznali za słuszne zachować prawdziwe poznanie Boga, wydał ich Bóg na pastwę na nic niezdatnego rozumu, tak że czynili to, co się nie godzi” – Rz 1, 18-28.

Nie wszystkie znaki będą wiązały się z trudem i bólem. Jezus zapowiada, że pomimo prześladowań, odstępstw od wiary, znajdą się ludzie, którzy będą głosić Dobrą Nowinę o Królestwie „na świadectwo wszystkim narodom” (v. 14), co więcej Ewangelia będzie głoszona aż po krańce ziemi.

Ostatnim znakiem będzie nawrócenie Izraela. Słowo Boże poucza nas, że Bóg nigdy nie odrzucił Izraela. Św. Paweł pyta: „Czyż Bóg odrzucił lud swój? Żadną miarą! I ja przecież jestem Izraelitą, potomkiem Abrahama, z pokolenia Beniamina. Nie odrzucił Bóg swego ludu, który wybrał przed wiekami” (Rz 11, 1-2).

Nieposłuszeństwo Żydów otworzyło Narodom drogę do zbawienia. Nie jest jednak to powód do chlubienia się, ani pogardzania Żydami, gdyż to oni są dziedzicami obietnic i w końcu czasów oni także uznają Jezusa jako swojego Mesjasza. Zanim ów dzień nastąpi „wejdzie [do Kościoła] pełnia pogan. I tak cały Izrael będzie zbawiony” (Rz 11, 25b-26a).

Gdy owe siedem znaków się objawi „wtedy nadejdzie koniec” (Mt 24, 14). Słowo, które polski tłumacz Biblii tysiąclecia oddał jako „koniec” to greckie „telos”. Słowo to można przetłumaczyć jako koniec, rezultat, cel, ale może też oznaczać kres do którego coś zmierza lub wypełnienie czegoś, a w szczególności wypełnienie Bożej zapowiedzi. Coś zostało zapowiedziane przez Boga i to wypełniło się w ludzkiej historii.

Zanim Chrystus powróci w chwale, światu objawi się człowiek zwany Antychrystem. Św. Paweł poucza nas, że „w sprawie przyjścia Pana naszego Jezusa Chrystusa i naszego zgromadzenia się wokół Niego (…) [dzień ten nie nadejdzie], dopóki nie przyjdzie najpierw odstępstwo i nie objawi się człowiek grzechu, syn zatracenia, który się sprzeciwia i wynosi ponad wszystko, co nazywa się Bogiem lub tym, co odbiera cześć, tak że zasiądzie w świątyni Boga dowodząc, że sam jest Bogiem” (2 Tes 2, 1-4). W trakcie reformacji wielu dysydentów uznawało, że to papież był owym antychrystem. W książce „Tischreden” przypisywane jest Lutrowi stwierdzenie wprost odnoszące się do papieża jakoby on był tym Antychrystem w rozumieniu 2 Tes 2, 4: „W świątyni Boga zasiadł człowiek grzechu i syn zatracenia, mianowicie rzymski Antychryst”. Wcześniej sugerowali to Jan Hus czy John Wycliffe. Dziś te deklaracje reformatorów można potraktować wyłącznie z uśmiechem, tym bardziej, że coraz bardziej prawdopodobna staje się teza, że prawdziwy Antychryst zasiądzie faktycznie w świątyni Boga – Trzeciej Świątyni w Jerozolimie. Nie jest też wykluczone, że to właśnie jego obecność będzie ową „ohydą spustoszenia”. Pamiętamy, że zwrot ten jest tłumaczeniem hebrajskiego wyrażenia „shiqqutzim meshomem”, które w myśli hebrajskiej mogło oznaczać osobę, rzecz lub inne wydarzenie zbezczeszczenia Świątyni w czego efekcie Bóg jest zmuszony ją opuścić nie mogąc przebywać w czymś co stało się nieczyste. Takim zanieczyszczeniem par excellence mogłoby być zasiąście Antychrysta w świątyni Boga wraz z bluźnierczym twierdzeniem, iż to on „jest Bogiem” (wprawdzie w relacji św. Mateusza ohyda miała stać [hestōs – stojąca], co może sugerować posadowienie posągu w Miejscu Świętym, to nie jest wykluczone, że faktycznie chodzi o zanieczyszczenie spowodowane akcją Antychrysta.

Jeżeli tak, to jak mówi Jezus: „gdy więc ujrzycie ohydę spustoszenia…”.

Tadeusz Oniśko