Sekta koalicji 13 grudnia tak często powtarzała, że należy w Polsce przywrócić praworządność aż w końcu uwierzyła, że to faktycznie robi. Wczoraj uskuteczniając tę praworządność siłą weszła do Trybunału Konstytucyjnego. Pani Korwin-Piotrowska wierząc, że jest sędzią Trybunału wydała dwa akty prawne. Jednym z nich zarządziła natychmiastową, miesięczną przerwę w czynnościach służbowych Prezesa Trybunału Bogdana Święczkowskiego, a drugim o podobnej treści wobec sędziego Trybunału wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego.
Wydawałoby się, że Pani Korwin-Piotrowska nosząc na sztandarach praworządność, sama winna postępować praworządnie, tak abyśmy mogli się od niej uczyć. Czy tak się stało?
Legalną definicję praworządności daje nam art. 7 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Stanowi on, iż organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa. A zatem Pani Korwin-Piotrowska podejmując owe zarządzenia winna mam wskazać po pierwsze ich podstawę prawną, po drugie powinna działać w granicach tejże postawy prawnej.
Spójrzmy zatem na jakie przepisy w owych zarządzeniach powołała się Pani Korwin-Piotrowska: po pierwsze wskazała art. 12 ust. 4 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym, a następnie art. 130 Prawa o ustroju sądów powszechnych. Nie mamy czasu omawiać obu podstaw prawnych. Zatrzymajmy się na tej pierwszej.
Artykuł 12 ust. 1 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym określa kompetencje Prezesa Trybunału, który kieruje jego pracami, reprezentuje Trybunał na zewnątrz oraz wykonuje inne czynności określone w ustawach i regulaminie Trybunału. Dwa kolejne ustępy stanowią, iż Prezes Trybunału w drodze pisemnego upoważnienia określa, w jakim zakresie w tych sprawach zastępuje go Wiceprezes oraz że w szczególnych sytuacjach może on upoważnić innego sędziego Trybunału do wykonywania niektórych kompetencji. I tu dochodzimy do ust. 4 na który powołała się Pani Korwin-Piotrowska. Stanowi on, iż w przypadku niemożności upoważnienia Wiceprezesa lub innego sędziego Trybunału do wykonywania tych kompetencji Prezesa Trybunału zastępuje sędzia Trybunału, „o którym mowa w art. 11 ust. 2 tej ustawy”. Ten ostatni przepis brzmi następująco „od dnia powstania wakatu do czasu powołania Prezesa Trybunału, pracami Trybunału kieruje sędzia Trybunału posiadający najdłuższy, liczony łącznie, staż pracy”.
Gdzie jest problem, albo może nawet gdzie są problemy, gdyż jest ich tu kilka. Po pierwsze Pani Korwin-Piotrowska nie jest w ogóle sędzią Trybunału Konstytucyjnego, gdyż nigdy nie złożyła ślubowania przed Prezydentem, a po drugie – nawet gdybyśmy uznali, że ślubowanie przed Marszałkiem Czarzastym było „ślubowaniem wobec Prezydenta” (co wymaga fikołka intelektualnego) i jest ona faktycznie sędzią Trybunału – to prawo tego „innego sędziego Trybunału” – zgodnie z cytowanym wyżej art. 12 ust. 4 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym – aktualizuje się tylko wtedy gdy powstanie wakat na stanowisku Prezesa Trybunału Konstytucyjnego. Tego wakatu nie było w dniu wydawania zarządzeń przez Panią Korwin-Piotrowską. A skoro go nie było, nigdy nie zmaterializowało się uprawnienie Pani Korwin-Piotrowskiej do wydania tego rodzaju zarządzeń. Innymi słowy Pani Korwin-Piotrowska działała bez podstawy prawnej i poza granicami prawa, a zatem niepraworządnie.
Wprowadzanie praworządności w drodze bezprawia nigdy w dziejach świata się nie udało i nigdy się nie uda. Wcześniej czy później lud obali tyrana i przywróci faktyczne rządy prawa.
Anothen
