Warto czytać poezję dziecięcą. Więcej dowiemy się w niej prawdy o dorosłych niż w opasłych podręcznikach psychologii. Dziś przypomnę uroczy wierszyk Juliana Tuwima, pt. „O Grzesiu kłamczuchu i jego cioci”. Ciocia pyta Grzesia czy wrzucił list do skrzynki jak go prosiła. Grześ niewiele myśląc, odpowiada cioci – List? Oczywiście, że go wrzuciłem. PO czym by wzmocnić efekt, Grześ podaje szereg szczegółów tej czynności, poczynając od oczywistych jak to, że skrzynka pocztowa była czerwona, a znaczek na kopercie był „z Belwederem”, po mniej oczywiste, ale wzmacniające jego twierdzenie, że wykonał to o co prosiła go ciocia, a to że jak wrzucał list do skrzynki, to przechodził tatuś Halinki, był jeszcze obok oficer, który był tak wysoki, że musiał przykucnąć by list wrzucić do skrzynki; jechała jeszcze taksówka, i krowę prowadzili… Zapewne Grześ – w doborze argumentów, by przekonać ciocię, że faktycznie list wrzucił do skrzynki – doszedłby do benzyny za 5,19 zł, którą tankowała owa taksówka, gdyby ciocia mu nie przerwała: – Oj, Grzesiu, Grzesiu! Przecież ja ci żadnego listu nie dawałam!
Grześ niewątpliwie doczekał się godnych następców. W wywiadzie z dziennikarką Anną Dryjańską opublikowanym w dniu 14 czerwca 2022 r., Donald Tusk zapowiedział: – Jak dojdę do władzy, paliwo będzie kosztować 5,19 zł. Później, ale przed wyborami roku 2023, powtórzył tę zapowiedź jeszcze kilka razy, by po wyborach powiedzieć, że „ja nie biorę odpowiedzialności za ceny benzyny, bo to nie jest decyzja premiera”. Czyli przed wyborami była to decyzja premiera, a po wyborach już nie. Oj, Donald, Donald! Może masz na drugie imię Grześ?
Zostawmy jednak premiera, który prawdą gospodaruje oszczędnie, by nie powiedzieć nawet skąpo. Ważniejszy jest moment, kiedy Donald Tusk wygłosił tę zapowiedź. W dniu 14 czerwca 2022 r., ropa Brent kosztowała około 121,09 USD za baryłkę, zaś średni kurs polskiego złotego wg NBP wynosił 4,4478 zł za 1 USD. Na stacjach Orlenu ceny oleju napędowego wynosiły około 7,50-7,70 zł, zaś benzyny bezołowiowej około 7,90.
Dziś ceny ropy wahają się w granicach 100 USD za baryłkę (w dniu publikacji niniejszego Komentarza cena ropy Brent wynosiła 97,16 USD za baryłkę). Z kolei średni kurs polskiego złotego wg NBP wynosi na ten dzień 3,8497 zł za 1 USD.
Czyli obecnie ropa jest tańsza o około 20%, a dolar tańszy o około 14% niż w dniu 14 czerwca 2022 r., a mimo to na stacjach Orlenu ceny oleju napędowego wynoszą około 8,90-9,20 zł (na stacjach w Białymstoku – 9,14 zł), zaś benzyny bezołowiowej około 7,90-8,00 zł.
Co to oznacza? Ano to, że Orlen za czasów rządów Tuska zwyczajnie nas łupi.
Pamiętacie hejt jaki wylał się na Prezesa Orlenu Daniela Obajtka? Wszystkie media lewicowo-liberalne go szkalowały, prześwietlały jego majątek, badały życie osobiste. Złożono nawet zawiadomienie o przestępstwie w sprawie rzekomego zaniżania cen paliw przez Obajtka (sic!). Wszyscy w Polsce go znali gdyż stał się on wrogiem publicznym lewicowo-liberalnego establishmentu. Czy dziś ktokolwiek wie kim jest Prezes Orlenu? Czy znacie majątek, życie osobiste Ireneusza Fąfary. Obawiam się, że nie. Media nie są nim zainteresowane, a przecież jest to człowiek odpowiedzialny za ograbianie Polaków na stacjach benzynowych. Za Obajtka Słowacy, Czesi czy Niemcy masowo przyjeżdżali tankować samochody w Polsce, dziś to Polacy jeżdżą do Słowacji czy Czech bo tam paliwo jest tańsze. Czy usłyszycie o tym w mediach rządowych? Raczej słabo.
I jeszcze jedno. Może słyszeliście, że rząd Tuska zaproponował ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków osiągniętych w okresie od marca do grudnia 2026 r. ze zbycia paliw ciekłych. Ma ona zmusić gigantów paliwowych do „podzielenia się” ze społeczeństwem swoimi zyskami. Czyż nie jest to dobre? Niech Orlen odda nam to co nam zagrabił, prawda?
Po pierwsze, nawet student pierwszego roku ekonomii wie, że podatki mają charakter cenotwórczy. Innymi słowy sprzedawca zawsze, powtarzam – zawsze, przerzuca wartość podatku na konsumenta, który zapłaci za ten sam towar więcej w przyszłości. Jedynym beneficjentem tej operacji jest państwo, a nie konsument (nawet wtedy gdy – co jest bardzo wątpliwe – Donald Tusk spełni swoją obietnicę i wprowadzi mityczny program CPN).
Po drugie, przedmiotowe opodatkowanie przedsiębiorstw paliwowych nosi wszelkie znamiona bezprawia. Jest to metoda bardziej ze świata rewolucji bolszewickiej, niż demokratycznego jakim chcemy być. Ojcem duchowym takich pomysłów był towarzysz Włodzimierz Ilicz Lenin. To on w 1917 roku w okresie rewolucji bolszewickiej rzucił hasło „Grab co zagrabione” (ros. Грабь награбленное), wzywając w ten sposób niższe warstwy społeczne (robotników i chłopów) do masowego odbierania majątków, ziemi i dóbr dotychczasowym właścicielom, arystokracji oraz burżuazji.
W demokratycznym państwie prawa nie można odbierać cudzej własności, a jeżeli interes publiczny tego wymaga to tylko za stosownym odszkodowaniem. Ustawa Tuska chce odebrać z mocą wsteczną zyski przedsiębiorstw, które jak wiemy wprawdzie były nadmierne gdyż – jak to wykazaliśmy wyżej – Orlen nas łupi, ale które zostały legalnie pobrane na podstawie obowiązujących przepisów. W państwie prawa taki podatek musiałby być uznany za niekonstytucyjny, a w rezultacie państwo (innymi słowy my i nasze dzieci) będzie musiało go wcześniej czy później oddać wraz z odsetkami.
Wspomniana wyżej ustawa Tuska to zwykły PR i to oparty na mentalności komunistycznej. Nie potrzebujemy takich bolszewickich metod. Potrzebujemy tylko (a może aż tylko) dobrego Prezesa Orlenu, który dba nie tylko nabicie własnej kasy, ale także o kieszenie polskich kierowców. Może czas aby Obajtek już wrócił na fotel Prezesa Orlenu? Powiem więcej – Obajtek zasługuje na pomnik.
Anothen
