Moja znajoma opowiedziała mi historię pewnego człowieka, który pożyczył dość dużą sumę pieniędzy swojemu dobremu koledze. Ów kolega był muzykiem i potrzebował tych pieniędzy na zakup instrumentu muzycznego. Gdy nadszedł czas zwrotu pożyczki, muzyk nie pojawił się by oddać pieniądze. Indagowany przez pożyczkodawcę, przyszedł ale ku zdumieniu tego ostatniego nie tylko nie zwrócił pieniędzy, ale poprosił o kolejną pożyczkę. Ze łzami w oczach przekonywał, że ma kłopoty finansowe, ale skoro tylko dostanie dodatkową pożyczkę, wszystkie problemy znikną, a on zwróci całe zadłużenie. Pożyczkodawca nie uwierzył. Kilka lat później spotkał owego dobrego kolegę w więzieniu do którego ten trafił za oszustwa pożyczkowe.
Dlaczego o tym piszę? Pewnie wszyscy widzieliście jak miłościwie nam panujący Donald Tusk skacze za radości na wieść, że Polsce przyznano pożyczkę w wysokości blisko 44 mld Euro w ramach tzw. instrumentu SAFE (zgodnie z nazewnictwem unijnym: Instrumentu na rzecz Zwiększenia Bezpieczeństwa Europy poprzez Wzmocnienie Europejskiego Przemysłu Obronnego). I pewnie wszyscy skakalibyśmy z radości razem z nim, gdyby… No, właśnie gdyby.
Owe „gdyby” to fakt, iż pożyczka w ramach instrumentu SAFE nie jest pierwszym tego rodzaju „dobrodziejstwem” ze strony Unii Europejskiej. Pamiętacie pewnie entuzjazm Prawa i Sprawiedliwości oraz Premiera Morawieckiego, którzy z dumą ogłaszali, że niebawem do Polski spłyną ogromne pieniądze w ramach Krajowego Funduszu Odbudowy. Entuzjazm był przedwczesny. Komisja Europejska mnożyła wymagania tzw. kamienie milowe praworządności. Gdy rząd Zjednoczonej Prawicy spełniał jedno żądanie Komisji, ta natychmiast wymyślała kolejne, i tak bez końca. Wszystko w ramach tzw. mechanizmu warunkowości – rozporządzenia unijnego pozwalającego organom Unii wstrzymywać jakiekolwiek płatności gdy uznają, że prawo – tak jak Unia je rozumie – jest naruszane.
Pieniądze w ramach Krajowego Funduszu Odbudowy owszem spłynęły ale dopiero po wyborach roku 2023, gdy Komisja Europejska uznała, że w Polsce nie jest już naruszana praworządność. Co ciekawe, odblokowanie środków nie było związane z jakąkolwiek zmianą prawa czy reformami nowego rządu. Wystarczyło, że zmienił się rząd. Obalony został znienawidzony Kaczyński, a władzę przejęła koalicja na czele z Donaldem Tuskiem.
I tu wracamy do naszej historii. Ów dobry kolega nie otrzymał nowej pożyczki. Nie naciągnął swojego przyjaciela po raz drugi. Nie pozwolił oszukać się po raz drugi.
Oczekiwanie, że Komisja Europejska nie będzie traktowała pożyczki SAFE jako elementu nacisku i kontroli nad Polską, jest oczekiwaniem, że hieny nie zagryzą starego lwa, który już nie może się bronić. Fakt, że rząd polski traktuje nas jak idiotów, nie oznacza, że my mamy zachowywać się jak idioci. Jesteśmy odrobinę mądrzejsi, niż rządowi to się wydaje (przynajmniej tak uważam).
Na zakończenie trzeba postawić pytanie, dlaczego rząd polski traktuje nas (mam na myśli polskie społeczeństwo) jak idiotów. Po pierwsze dlatego, że pozwalamy mu na to, a po drugie, że nie ma wyjścia. Słuchając wypowiedzi polityków niemieckich widać wyraźnie, że wywierają oni olbrzymią presję na polski rząd by tę pożyczkę przyjąć. Ambasador niemiecki osobiście siedział w loży sejmowej podczas uchwalania polskiej ustawy w sprawie SAFE. Innymi słowy Niemcom bardzo zależy aby Polska tę pożyczkę przyjęła.
Rzymski pisarz Wergiliusz włożył w usta trojańskiego kapłana Laokoona słowa: „Boję się Greków, nawet gdy przynoszą dary”. Wiemy jak się zakończyła historia Troi. Gdy Grecy nie mogli zdobyć miasta postanowili użyć podstępu. Zbudowali wielkiego drewnianego konia, w którym ukryli się wybrani greccy wojownicy, pozorując zarazem odstąpienie swych wojsk od oblężenia miasta. W nocy żołnierze wyszli z ukrycia, otworzyli bramy miejskie umożliwiając wtargnięcie Grekom do miasta i w ten sposób opanowali niezdobytą dotąd Troję.
Laokoon oczywiście miał rację, ale – jak wiemy – nikt go nie posłuchał.
Wypada powtórzyć słowa Laokoona w polskiej parafrazie: Boję się Niemców, nawet gdy przynoszą dary.
Anothen
